piątek, 5 listopada 2010

"Chwalipięta Kamila i sprytna Majka" część 2 - "Kamila Show-off and Clever Majka" part 2

Julia opowiada dalszy ciąg Chwalipięty Kamili i sprytnej Majki...
Wiem robi się ciekawie a więc posłuchajcie.



Jak mama przyjdzie z pracy to będzie 100 kartek, a wtedy będziesz mogła do mnie przyjść i odebrać zaproszenie. Pani Frania powiedziała, że już nie ma zajęć. Wtedy od razu mama Kamili ją odebrała. Majka nie żałowała, czekała spokojnie na mamę, aż po godzinie Pani Frania powiedziała:
- Idziemy na dwór! Ustawcie się, wtedy szybciej będziemy na dworze.
I tak dzieci zrobiły. Gdy bawili się na placu zabaw, było ich coraz mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, aż została Majka. Była 17:00 a jej mama przyszła punktualnie.
- MAMO! Gdzie byłaś!
- Skończyłam dopiero o 16:55.
- No to sama się nie dziwię. Mamo chodźmy! Mamo szybko do domu!
- Dobrze córeczko. Szły do domu przez 5 minut.
- Mamo, mamo, chodźmy.
- Maju! Najpierw zjedz, a potem mi powiesz.
Maja zjadła w 5 minut i powiedziała:
- Czy mogę pójść do Kamili?
- Dobrze, Maju, dobrze.
I Maja szybko jak błyskawica się zerwała z krzesła, wzięła kurtkę, buty i pobiegła z mieszkania prosto do Kamili. Zadzwoniła dzwonkiem. Mama Kamili otworzyła jej.
- Dzień dobry, Maju! - powiedziała miło - Co cię tu sprowadza?
- Czy Kamila zrobiła dla mnie zaproszenie?
- O tak, zrobiła zaproszenie. Wejdź śmiało.
Maja weszła.
- Hej! Masz zaproszenie, ale pamiętaj, to jest jutro.
- Nie zapomnę.
Wyszła z Kamili domu i ciągle się patrzyła w drodze do domu. Zapukała i mama się zdziwiła.
- Tak krótko?
- Byłam tylko po zaproszenie.
- Kiedy będzie?
- Jutro.
- Jutro??? Chodźmy kupić prezent!!!
Gdy były w sklepie, to kupiły 5 lalek i laurkę. Potem przyszły do domu, bo miały blisko. Mama przygotowała Majkę i minął dzień. Majka miała piękne loki. Gdy była godzina 12:30, zapytała mamę:
- Czy mogę pójść do Kamili?
- Tak, możesz, ale bądź ostrożna.
Szła, szła, szła, szła, szła i szła. Aż w końcu dotarła po 10 minutach. Potem przyszło 30 osób. Ale była impreza! Mama Kamili dała sok. Ale gdy Majka poszła po prezent z piciem w ręku, to wylało się ono na suknie Kamili. Nakrzyczała na nią Kamila, bo suknia była ze złota i brylantów. Szybko jej mama zaprowadziła ją do drzwi. Jak szła to była z siebie dumna, bo wcześniej jej nie lubiła. Bo się wymądrzała, a prezentem dla mnie na moje urodziny będzie ta laurka.

I tak to było...

W szkole jak się wychwalała, to uciekł im autobus! A Majce nie. Tak trzymać Majka!

Myślę, że ta książka się podobała. To dopiero początek pisania. Ale jak będę miała 18 lat, no to zacznę pisać prawdziwe książki.


Od bibliotekarza: Opowiadanie Julii zostało zilustrowane fotografiami absolwentki naszej szkoły - Niny:)

1 komentarz:

  1. Brawo Julia. Nie czekaj do 18-tki. To już jest prawdziwa twórczość:) Wiek nie ma znaczenia, po prostu będzie inaczej.

    OdpowiedzUsuń