Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Wiergowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Wiergowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2011

Grybus to Pan Jesień - Grybus is Mr Autumn:)


Autorka: Julia W. klasa IIIa
Oto opowiadanie Julii o Panu Jesieni.
 Grybus to Pan Jesień 
W pewnej zielonej dolinie mieszkał sobie Grybus. Bardzo blisko doliny był las, który miał piękne krajobrazy. Grybus dwa miesiące temu przeprowadził się do bukowego zaplecza w małej norce.
Pewnej listopadowej pogody rozpadał się deszcz. Jak lało okropnie! Grybus był w samym środku lasu i przewidywał, że będzie piękne słonko. Nie miał schronienia. Nikt go nie chciał przyjąć, bo był tak mokry, jak tylko mogła być ulewa. A jeszcze na dodatek zabłądził. Wtedy jaskółka spadła z nieba.
- Jaskółko, jaskółko! Co się stało ? - spytał Grybus.
-  Zmęczona jestem i nie zdążyłam odlecieć do ciepłych krajów. Zmartwiła się jaskółka.
- Jak się nazywasz? Bo ja Grybus - Cichutkim głosikiem powiedział.
- Jestem Krinosa, moja mama, tata, siostrzyczki i bracia już polecieli. Zmartwiła się.
- Chodź, chyba umiesz rozczytać tę mapę? Dostałem ją, gdy tutaj zamieszkałem. A ja nie umiem czytać map.
I poszli. Jaskółeczka Krinosa świetnie znała kierunki świata.
- Tutaj jest mój dom. Jest trochę zimny. Zbierałem zapasy, ale nie przewidziałem, że przyjdzie  gość do mnie.
- Spróbuję pójść na dwór i poszukać jedzonka w lasku.
- O nie, nie! Ja  idę, a ty poleż sobie na razie na moim łóżku.
Grubus poszedł do lasu i było bardzo, bardzo zimno. Powiem wam, że zebrał jedzonka pół lasku  i więcej niż wcześniej.
- Ma ma ma mam Aaaaa psiiiiiiiiiik Aaa  ka ka sz sz el el el psik i katar.
- Mój biedaku, mój biedaczku, mam apteczkę od mamusi. Chodź! Pomogę ci.
Jaskółeczka otworzyła swoją  apteczkę, w której mama dała jej lekarstwo, kiedy przygotowali się do lotu.
- Och! Jaka super apteczka! Też taką chciałbym mieć.
- Wiesz mogę ci ją podarować za to, że jesteś taki dobry.
- Dziękuję, dziękuję! Te tabletki i ten syrop są takie uzdrawiające, ale muszę jeszcze poleżeć w łóżku.
- Ja nie mogę lecieć! Jest za późno. Mama i tata mówili, że wrócą do Doliny Brzękowej.
- To tu, czuj się, jak u siebie! To jest Dolina Brzękowa.
- Będę ci pomagała, gotowała i sprzątała, co chcesz. Na razie jesteś chory, więc…
- Jaskółeczko chodźmy dzisiaj wcześniej spać o trzy godziny.
- Dobrze. Przytaknęła…
Rano Jaskółeczka robiła już śniadanie - dwa jajka i sok z borówek.
 Czy to piątek, czy sobota, może wtorek lub środa?
- Dzisiaj są twoje urodziny, widzę w kalendarzu.
- Tak, są. O czuję zapach smażonych jajek i borówek!
- Zapraszam do stołu.
-  Moje ulubione! Hej czytałaś w pamiętniku?
- Przepraszam, dzisiaj są twoje urodziny, więc masz moją apteczkę i jeszcze niespodzianka.
- Fajnie przebiorę się i zjem śniadanie, umyję zęby i poczekam na niespodziankę.
Ubrał, umył, poczekał, przebrał - to czasowniki „Co robi?” Już to zrobił.
- Chodź przed twój dom, to ci pokażę niespodziankę:
                                             Czary, czary nie do wiary,
                                               wiatr i słońce - na wagary,
                                                   kropla rosy i strumyka dźwięk
                                                      kolorowe liście - brzdęk
                                                          jasny przenika a ciemność wnika
                                                               wzywam moją panią.
Pani Jesień cuda dziwy. Piękne, czerwone włosy, suknia barw jesieni, lecz ta piękna istota we włosach ma liście.
- Ja jaskółka Krinosa chcę, aby jesień to był chłopak i to on jest doskonały.
- Jaskółki  nie kłamią, więc skoro Krinosa zrobiła test, to zdałeś. Jesteś jesienią. Przytaknęła, już nie pani jesień.
- A ty Krinosko, kim będziesz ?
- Ja będę pomagać mu. Powiedziała jaskółka.
Po kilku miesiącach pobrali się, ale nadal był tylko chłopak jesień - Grybus.

czwartek, 13 października 2011

Powyborcze refleksje Julii:)


Autorka: Julia W. klasa III a sp
Demokracja pod jeżyną
Nad strumykiem pod jagódką mieszkają sobie misie pysie. Są bukowym pięknym skarbem, mają szkołę nie na żarty.
Jesteśmy na ulicy Demokracji pod jeżyną.
Jest to rodzina Kluklukluklunawie, w środę wygrali totolotka i to aż 100 orzeszków – to szczęściarze! Mają córkę Jalonstoni, braciszka Bonafienda, mamę Kundę i tatę Bryksena. Następna rodzina to Izenobanto Marenka i Laptopa, mają jedynaczkę Arai. A tamci  nie mają dzieci. To Karibena i maż Lunatino, mają za to kotka Hugo. A  tutaj dzieci grupka. Tata Roneczek, mama Funiastania mają dzieci. To Lunasin, Bunasia i Manryska Rustwonie.
Listopad tuż, tuż a na zimę zapasy są potrzebne. Wszyscy ziemniaki, drewno zbierają.
Ciężko pracują. Dzieci im pomagają. Manryska pracowała u pana Bryksana, ale mało płacą. Na godzinę 2 orzeszki a za dwa orzeszki można kupić jedno jabłko. Pracowała 8 godzin i poszła pomagać rodzicom, lecz rodzeństwo zapomniało odrobić lekcje.
Tak zmęczeni, tak niezadbani byli.
- Jedziemy nad rzeczkę. Uśmiechnęła się mama.
- Nie, nad morze! Tupnęła Bunasia.
- Do wujka Zdynowanka na plażę! Krzyknął Lunasin.
- Nie do parku, tam jest piękne jeziorko. Powiedziała i zemdlała Manryska.
- Co ci jest? Odezwał się tata.
- Po prostu się kłócą, a mnie dzisiaj boli głowa i chciałam pójść do parku odpocząć.
- Dobrze kochani idziemy do parku. Krzyknął tak tata, jak niewiadomo co.
- Ale ja chcę nad rzeczkę!
- A ja do wujka!
- Musimy nad morze i zrobimy sobie piknik.
- Nie. Tam nie pojedziemy. Wy oddaliście jeden głos, a my dwa, więc wygraliśmy te wybory. Odezwał się tata.
- To były wybory? Zapytała Bunasia.
- To były wybory? Powtórzył Lunasin.
- Tak, jest demokracja.  Każdy wybiera, a wygrywa większość głosów. Wytłumaczyła Manryska.
- Zgadza się, dlatego idziemy do PARKU! Powiedział zadowolony tata.
Następnego dnia w szkole Pod Jeżyną im. Karyguni Lasteckiej odbyło się demokratyczne głosowanie.
- Głosujemy na samorząd, wrzućcie karteczki do klasowej urny wyborczej. Powiedziała Lukracja nasz nauczycielka.
- Demokracja to demokracja. Krzyknęła Buniasia.
- Tak zgadza się Bunasiu. Powiedział Pani Lukracja.
I rozpoczęły się wybory.
- Skarbnik Lunasin, Zastępca Bunasia i Przewodnicząca Manryska.
Koniec

czwartek, 6 października 2011

Opowiadanie Julii o Zróbktosiach - Julia's story about Zróbktosie:)



Opowiadanie Julii Wiergowskiej z klasy III a sp
Rodzina Zróbktosiów
W Rodzinie Zróbktosiów wszyscy lubili Ciotkę Olę Plastuś. Miała przyjechać następnego dnia około godziny 15. Mama Kluska robiła ciasto ze śliwkami, które cała rodzina uwielbiała. Bliźniaczki Plastusia i Beczunia sprzątały swoje pokoje, a tata Wacek Butelkowiec kłócił się z naszym sąsiadem Brusnatenem. Ja jestem niewidzialnym kotem Osni i jestem chłopakiem.
- Mamo posprzątałyśmy w pokoju, możemy pójść do Druni Brusnatenem pobawić się lalkami? Prosiła Plastusia.
- Nie, nie możecie pójść. Musicie jeszcze posprzątać garaż z tatą, umyć samochód z tatą, skosić trawę z tatą, odrobić lekcje z tatą, posprzątać biblioteczkę rodzinną z tatą i pozmywać i odkurzyć w pokojach.
Dziewczynki były smutne, ale też zdziwione. Wszystko z tatą, a tata wciąż się kłóci.
- Tato chodź i skończ rozmowę, masz mnóstwo roboty.
- Idę, idę. Pali się, czy co? Zezłościł się tata.
No i poszedł… i wrócił, bo zapomniał lemoniady. Postawił ją na stole. Potem znowu zapomniał pączka, którego miał zjeść już dawno temu. I znowu zapomniał prezentu dla swoich najukochańszych Plastusi i Beczuni. Potem był kłopot z kosiarką. Tata zapomniał, że sprzedał ją dwa miesiące temu.
- Pożyczymy od Pana Brusnatenema. Jest miły, chociaż  ty nie lubisz go, tato. Powiedziała Plastusia.
- No dobrze córeczko, więc ty pójdziesz pożyczyć kosiarkę.
Plastusia nie była zadowolona, ale poszła, bo nie lubi się droczyć z tatą.
- Proszę bardzo oddajcie jutro, bo wyjeżdżamy do mojej mamy - Powiedział nasz sąsiad, którego nazwisko trudno się pisze i wymawia.
Skosiliśmy trawę, a inne zadania poszły łatwo.
- Jesteśmy zmęczone. Powiedziała Beczunia.
Tata dał im prezenty, to były piękne lalki.
- Jakie piękne, przydał by się domek, aby miały gdzie mieszkać. Powiedziała Beczunia.
- Na razie nie mam domku, ale mam pudełko dla lalek i maszynkę do robienia ubrań. Będziecie mogły szyć sukienki i stroje - Powiedział tata.
- Dziękujemy ci tato, to bardzo piękne lalki, a dla mamy coś masz? - Spytała Plastusia.
- Mam książkę „Przepisy Ufonów’’ i „Poradnik super mamy” - Powiedział tata.
- Mamusiu, możemy pójść już do Druni?  OBIECAŁAŚ! Krzyknęła Plastusia.
- Możecie, ale na godzinkę. Na dwie, gdy obejrzycie sobie u niej dobranockę. Dzisiaj jest „Odlot” - Powiedziała Mama.
- Fajnie, fajnie, fajnie!!! Pisnęły dziewczynki.
Potem poszły do Druni, która też dostała nową lalkę.
- Ja mam nowiuteńką - Chwaliła się Drunia.
- Może się pobawimy lalkami… Mówiła Beczunia.
- Ale teraz jedziemy na konie - Powiedziała Drunia.
Mama się bliźniaczek się zgodziła.
Konie były piękne z grzywką, długimi włosami, krótkimi pasemkami. Miały śliczne kolory: biały, czarny, brązowy - najróżniejsze.
Beczuni spodobała się Czarna Perła, Plastusi Szczęśliwa Podkowa a Druni - Lśniąca Alent.
Dziewczynki jeździły długo, ale zbliżała się dobranocka i musiały jechać.
Obejrzały „Odlot”, pożegnały się z Drunią. Mama poczytała baję i poszły spać. Mama wtedy poszła do sauny i pomyślała , że wybierze się do Gracielli, swojej sąsiadki która mieszkała pięć domów dalej. Tata palił fajkę, ale zamierzał wpaść do kumpla ze studiów siedem domów dalej.
Do dzieci przyszła niania Pryksonehas, a rodzice zajęli się swoimi sprawami.
Szczęście, że była niania, bo Beczunia się źle poczuła, Plastusi przyśnił się koszmar i powtórzyło to się dziesięć razy. Kiedy rodzice przyszli, podziękowali niani.
                                                        *      *      *
Następnego ranka wszyscy czekali na Ciotkę, gdy przyjechała dostała super prezenty. I zanocowała, a przedtem powiem wam w sekrecie, odbyła się wielka impreza.
A jak myślisz, jakie jeszcze przygody miała rodzina Zróbktosiów?

Posted by Picasa

poniedziałek, 19 września 2011

Relacja Julki z Pikniku Czytelniczego

Piknikowe skarby - autografy pisarzy.
      Razem z mamą pojechałyśmy na Piknik Czytelniczy pod hasłem   „Z książką na walizkach”. Zgubiłyśmy się, bo na ulicy Długiej są dwie bramy. Przy pierwszej był tylko koncert. Poszłyśmy więc sobie zwiedzać Gdańsk i gdy doszłyśmy do drugiej bramy, zobaczyłyśmy namiot. To był  „Namiot autorski’’. Było tam jedenastu autorów: Barbara Gawryluk, Kalina Jerzykowska, Andrzej Perepeczko, Marcin Brykczyński, Anna Czerwińska-Rydel, Marianna Jagoda-Mioduszewska, Izabella Klebańska, Beata Ostrowicka, Tomasz Trojanowski, Andrzej Grabowski i Roksana Jędrzejewska-Wróbel. Mama kupiła mi książkę „Kaktus, wierny przyjaciel”. Na scenie odbywały się występy. Niestety nie zdążyłam wziąć podpisu od pani Roksany. Było bardzo fajnie!!!  Chyba przyjadę za rok!
Posted by Picasa

piątek, 17 czerwca 2011

Pas królowej Amazonek



„Pas królowej Amazonek”


Moja córka chce mieć pas, który nosi królowa Amazonek Hipolita - rzekł Haraklesowi pewnego dnia król Eurysteusz. - Idź i nie wracaj bez niego!
Gdy przyjaciele młodzieńca usłyszeli, że wybiera się do krainy Amazonek, wszyscy chcieli mu towarzyszyć. Amazonki były to nieustraszone kobiety-wojowniczki, mieszkały u wybrzeży Morza Czarnego. Każdy słyszał opowieści o nich, lecz nikt jeszcze nie widział. Młodzieniec wnet zgromadził dzielną drużynę i skoro świt wyruszli statkiem w długą podróż. Po wielu dniach ujrzeli ląd.
- Opatrzcie broń i bądźcie gotowi do walki - rozkazał Harakles.
Gdy statek dobił do brzegu, zdumieli się, widząc tam kobiety. Przechadzały się po piasku, śląc przybyszom uśmiechy i machając rękami na powitanie.
- Jakże cieszymy się, mogąc Was gościć - przyjęła żeglarzy królowa Amazonek. - Jestem Hipolita. Zapraszam wszystkich na ucztę do mego pałacu. Przy pucharze przedniego wina Harakles opowiedział władczyni o celu swej podróży.
- Mogę ci podarować mój pas- oznajmiała Hipolita uśmiechając się do niego. Dowódca i jego załoga byli bardzo radzi, że nie muszą walczyć z Amazonkami. Lecz bogini Hera widziała wszystko. Rozwścieczona, że kolejne zadanie nie sprawi herosowi najmniejszej trudności, szepnęła na ucho jednej z kobiet:
-Strzeżcie się. Harakles i jego towarzysze przybyli tu z niecnymi zamiarami. Amazonki uwierzyły jej. Porwawszy miecze i dzidy, rzuciły się na przybyszy. Wojownicy walczyli dzielnie. Rozgrzała bitwa i w jej gorączce Harakles zabił Hipolitę. Postanowił wtedy nie rozlewać więcej krwi.
-Biegnijcie na statek! -zakrzyknął do swych ludzi. Sam pochwycił pas królowej i również pospieszył na brzeg. Amazonki ścigały ich, lecz mężczyznom udało się bezpiecznie odpłynąć. Harakles miał cenne trofeum, bardzo smuciła go jednak śmierć Hipolity, która zginęła z jego ręki. Córka króla Eurysteusza była zachwyconym pasem, on zaś warknął tylko:
-Haraklesie, czekają cię kolejne zadania!


Na podstawie mitu z książki Heather Amery, napisała i narysowała Julia.

Posted by Picasa

środa, 1 czerwca 2011

Każdy jest inny - opowiadanie Julii - Julia's story about difference

KaŻDy jest inNy


Oto piątka przyjaciół którzy jeszcze się nie znają: Filomena, Klusanka, Okusli, Skandin, Rurim.
Zaczynał się rok szkolny. Wszyscy mieli jakieś dziwne miny i siedzieli jak najdalej od siebie.
- Dzisiaj będziemy rozmawiać o czasownikach czyli  "co robi" . Powiedziała pani Mensi.
- Ja lubię chodzić do kurnika, a tam zbierać jajka i lubię pływać. Powiedział Skandin.
- A ja lubię grać w krokieta i pomagać rodzicom w ogródku. Powiedziała Filomena.
- Lubię gotować i grać w siatkówkę. Powiedziała spokojnie Klusanka.
- Bardzo lubię jeździć na wrotkach i bawić się z przyjaciółmi. Powiedział Okusli.
- Ogromnie uwielbiam komputer i oglądać telewizję. Powiedział Łaskien.
- Strasznie lubię czytać książki i robić zdjęcia. Powiedział Rurim.
- Dzieci macie super hobby, a ja lubię was uczyć i leżeć na hamaku. Powiedziała uśmiechnięta pani Mensi.


Po szkole wyśmiewali się z Klusanki i Filomeny. Klusance wypadły zęby i nosiła klapki, a Filomena miała aparat i nosiła okulary. Gdy Łaskien oblał je wodą to szybko pobiegły do drzwi wyjściowych. Okusli, Skandin i Rurim dogoniły je i żeby je pocieszyć, przyznały się do swoich słabych stron.
-Ja śpię z przytulanką i pocę się gdy noszę za ciężki tornister. Powiedziała ze zmartwieniem Rurim.
-Nie lubię kiedy ktoś mówi – JESTEŚ MÓZGOLIK – i gdy ktoś wyzywa mnie i innych. Powiedział ze łzami w oczach Skandin.
- Nie lubię lata, bo mnie oparzyło słońce i gdy rozmawiam z panią to boję się, że coś źle powiem. Powiedział ze smutkiem Okusli.
Potem Łaskien znowu oblał ich wodą, a sam poszedł do domu suchy.
- Chciałbym aby żeby w klasie był taki sam chłopak jak ja - powiedział Łaskien.


 Tymczasem Klusanka, Filomena, Okusli, Skandin i Rumin zaprzyjaźnili się i poszli do pani która właśnie wychodziła do domu.
- Ma pani Mensi zdjęcie Łaskina, przez niego jesteśmy mokrzy. Powiedział kaszląc Skandin.
- Oczywiście proszę daję wam, teraz idźcie do domu dzieci. Powiedziała pani Mensi.
Akurat dzieci miały ręczniki więc się wysuszyły. Może dlatego, że to było ich marzenie - znaleźli magiczny kamyk.
- Słuchajcie chodźmy do pokoju Łaskina i przy pomocy zdjęcia wyczarujmy mu takiego samego kosmitę jak on - powiedział Okusli.
Gdy poszli do domu Łaskina mama Alejsa przywitała ich bardzo miło.
- Na 1….2….3…. Oki - dobra 1…..2……3.. niespodzianka mamy dla ciebie kosmitę takiego samego jak ty. Będzie tak samo wyglądał i wszystko robił to co ty - powiedziała już ze śmiechem Filomena. A Łaskin tak się przestraszył , że schował się pod łóżko.

KONIEC

czwartek, 26 maja 2011

Alka i Dzień Matki - Alice and Mother's Day

Julia (klasa II a) miała dzisiaj pracowity, twórczy poranek. Napisała i zilustrowała opowiadanie o wielkich przygotowaniach do Dnia Matki.

Alka i Dzień Matki

We wtorek Alka miała kółko plastyczne, bardzo lubiła kółko plastyczne i lubiła wtorek. Po lekcjach poszła na kółko plastyczne, gdy nagle dowiedziała się, że pani zachorowała. Z oczu poleciały jej łzy. Nagle, przyszła jakaś pani z brązowymi włosami i zielonymi oczami.
- Jak ma pani na imię? Zapytała Alka.
- Jestem Magda. Mam dzisiaj z wami zastępstwo.
- To co będziemy dzisiaj robić? – zapytała znowu Alka.
- Nie mam pojęcia, a bardzo lubię plastykę. – zmartwiła się pani Magda.
- Ma Pani 5 zł?
- Tak, mam. Chcesz pożyczyć ode mnie pieniądze?
- Może kupimy „Świerszczyk”?
- Doskonały pomysł!
 Alka szybko pobiegła przed szkołę do kiosku i kupiła „Świerszczyk”. Wróciła do sali. Zrobiły laurki na dzień Matki według pomysłu ze „Świerszczyka”. Gdy tata odebrał Alkę to myślała tylko o innych prezentach dla mamy. Weszła do domu, zjadła obiad i odpoczęła. Potem wzięła dziurkacz  z pokoju komputerowego i pomyślała sobie, że może zrobić konfetti. Potem poszła po schodach do pokoju i zrobiła GAZETKĘ RODZINNĄ.  Musiała odpocząć bo bolały ją ręce, a po chwili zrobiła samodzielnie poduszkę. Wzięła Stare swetry swojego taty, nitkę, igłę i  troszeczkę waty.
- To będzie ładnie wyglądać – powiedziała z uśmiechem Alka .Gdy poszła spać, nie mogła się doczekać Dnia Matki.
W środowy ranek, w szkole na lekcjach zrobiła serce.  Trochę kleju, wysiłku, dekoracji i wszystko wyszło ładnie. Po angielskim odwiozła przyjaciółkę Agatkę do domu i pojechała do siebie. Potem pomyślała, zrobię jeszcze marionetkę.
-Tato, proszę, chodź do mojego pokoju - powiedziała głośno Alka. Gdy tata przyszedł, powiedział:
-Mama poszła pobiegać, chcesz coś zrobić dla mamy?
-Tak, marionetkę – krówkę .
I zabrali się do pracy. Po pewnym czasie skończyli. Alka pojechała rowerem do Agaty i zrobiły dla mamy Agaty takie samo serce jak w klasie.

Niespodzianka o poranku

Rankiem Alka wstała szybciej od mamy. Ubrała się, wzięła do jednej ręki konfetti a do drugiej siatkę ozdobną z prezentami, podkradła się do pokoju mamy i taty. 1…2…3… WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MAMO!!! Alka rzuciła konfetti z dziurkacza i dała prezenty. Zaśpiewała STO LAT!!!!!!!!!!! Pocałowała mamę
- Dziękuje Alka jesteś najlepszą córką na świecie. Twoje prezenty są cudowne !!!!!!!!!!!!!!!!    

piątek, 4 marca 2011

Wczoraj był Tłusty Czwartek:) - Fat Thursday was yesterday:)

Mam nadzieję, że nikt nie czytał książki z pączkiem w ręku.... Chociaż wiem, że wśród Was są wielbiciele książek i pączków jednocześnie. Oto krótki u"pączkowy" utwór, którego autorką jest Julia Wiergowska:)
Tłusta mama, tłusty tata,  
tłusty brat i siostra Ania.
Idę dziś do szkoły,
wszyscy w ustach pączka mają.
Ja tak się przyglądam,
wyciągam śniadaniówkę,
patrzę PĄCZEK!!! 
to oznacza że 3 marca jest

TŁUSTY CZWARTEK

piątek, 5 listopada 2010

"Chwalipięta Kamila i sprytna Majka" część 2 - "Kamila Show-off and Clever Majka" part 2

Julia opowiada dalszy ciąg Chwalipięty Kamili i sprytnej Majki...
Wiem robi się ciekawie a więc posłuchajcie.



Jak mama przyjdzie z pracy to będzie 100 kartek, a wtedy będziesz mogła do mnie przyjść i odebrać zaproszenie. Pani Frania powiedziała, że już nie ma zajęć. Wtedy od razu mama Kamili ją odebrała. Majka nie żałowała, czekała spokojnie na mamę, aż po godzinie Pani Frania powiedziała:
- Idziemy na dwór! Ustawcie się, wtedy szybciej będziemy na dworze.
I tak dzieci zrobiły. Gdy bawili się na placu zabaw, było ich coraz mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, mniej, aż została Majka. Była 17:00 a jej mama przyszła punktualnie.
- MAMO! Gdzie byłaś!
- Skończyłam dopiero o 16:55.
- No to sama się nie dziwię. Mamo chodźmy! Mamo szybko do domu!
- Dobrze córeczko. Szły do domu przez 5 minut.
- Mamo, mamo, chodźmy.
- Maju! Najpierw zjedz, a potem mi powiesz.
Maja zjadła w 5 minut i powiedziała:
- Czy mogę pójść do Kamili?
- Dobrze, Maju, dobrze.
I Maja szybko jak błyskawica się zerwała z krzesła, wzięła kurtkę, buty i pobiegła z mieszkania prosto do Kamili. Zadzwoniła dzwonkiem. Mama Kamili otworzyła jej.
- Dzień dobry, Maju! - powiedziała miło - Co cię tu sprowadza?
- Czy Kamila zrobiła dla mnie zaproszenie?
- O tak, zrobiła zaproszenie. Wejdź śmiało.
Maja weszła.
- Hej! Masz zaproszenie, ale pamiętaj, to jest jutro.
- Nie zapomnę.
Wyszła z Kamili domu i ciągle się patrzyła w drodze do domu. Zapukała i mama się zdziwiła.
- Tak krótko?
- Byłam tylko po zaproszenie.
- Kiedy będzie?
- Jutro.
- Jutro??? Chodźmy kupić prezent!!!
Gdy były w sklepie, to kupiły 5 lalek i laurkę. Potem przyszły do domu, bo miały blisko. Mama przygotowała Majkę i minął dzień. Majka miała piękne loki. Gdy była godzina 12:30, zapytała mamę:
- Czy mogę pójść do Kamili?
- Tak, możesz, ale bądź ostrożna.
Szła, szła, szła, szła, szła i szła. Aż w końcu dotarła po 10 minutach. Potem przyszło 30 osób. Ale była impreza! Mama Kamili dała sok. Ale gdy Majka poszła po prezent z piciem w ręku, to wylało się ono na suknie Kamili. Nakrzyczała na nią Kamila, bo suknia była ze złota i brylantów. Szybko jej mama zaprowadziła ją do drzwi. Jak szła to była z siebie dumna, bo wcześniej jej nie lubiła. Bo się wymądrzała, a prezentem dla mnie na moje urodziny będzie ta laurka.

I tak to było...

W szkole jak się wychwalała, to uciekł im autobus! A Majce nie. Tak trzymać Majka!

Myślę, że ta książka się podobała. To dopiero początek pisania. Ale jak będę miała 18 lat, no to zacznę pisać prawdziwe książki.


Od bibliotekarza: Opowiadanie Julii zostało zilustrowane fotografiami absolwentki naszej szkoły - Niny:)

wtorek, 2 listopada 2010

Powieść w odcinkach - "Chwalipięta Kamila i sprytna Maja"

Przedstawiam Wam twórczość młodej Autorki - Julii Wiergowskiej, z IIa sp. To pierwsza część opowieści o Kamili i jej koleżance Majce.


Kamila była najgorszą dziewczyną na świecie. Była bogata, przychodziła do szkoły z brylantami. Wszędzie je miała, ale szafka była nie z brylantami, była ona złota. Wszystkie dzieciaki uwielbiały Kamilę, bo były u niej codziennie, zawsze  przychodziły do szkoły i wracały zawsze z nią. Ale Majka nie lubiła Kamili, bo ona wyzywała ją codziennie. 
Od kiedy miały 1 rok były sąsiadkami. Lubiły się bardzo, nie umiały mówić, ale rodzice szybko nauczyli je pisać. Tak dokładnie, w tygodniu codziennie się odwiedzały, częściej u Kamili bo była bogatsza. Jednak, gdy miały 3 latka poszły do przedszkola. 
2 września Kamila rozdała zaproszenia. Urodziny były w tą sobotę  ale Majki nie zaproszono. Podeszła do Kamili i powiedziała:
- Dlaczego mnie nie zaprosiłaś? 
- Nie starczyło mi złotego papieru.
- Musiał być złoty papier?
- Tak, mama się uparła.
-To dlaczego mojego zaproszenia nie zrobiłaś pierwszego?

Ciąg dalszy nastąpi…..:)